devilgirl666

Carpe Diem.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Hahah. Postanowiłam...
...Wrzucić dwa zdjęcia...
1) Narysowane
2) Pokolorowane.
13.06.2009 o godz. 17:09

Staroć!
"Irytują mnie te nierówności chodnika, które z nienacka narażają mnie na upadek. Nasuwa mi to złe myśli o władzach gminy."
Niach! Podoba mi się to zdanie.
Tak poza tym.
http://r6.bloodwars.interia.pl/r.php?r=50128
Wiem to SPAM, ale zapraszam do zabawy.
12.06.2009 o godz. 16:27
Szlag by je trafił. Nie obchodzę ich w jakiś szczególny sposób. Jak ktoś chce kogoś kochać to proszę bardzo. Karteczki od tych tajemniczych również, ale bez przesady.
Nie uważam tego za jakieś WIIIelkie święto, choć mieszkam niedaleko Miasta Zakochanych.


Według mnie Walentynki to nuuuuda.
04.02.2009 o godz. 08:17

Ale nuda... Ale jest nadzieja, że w weekend w końcu usiądę do komputera i zagram w Rohan Online. Potem polecę o znajomych i będziemy wcinać pizzę i pić "Colę" na spotkaniu klasowym..Hm... Może być ciekawie
____________________________________________
Carpe Diem, ale nie zawsze się da. XD
21.01.2009 o godz. 09:14
Z samego rana nie było słoncznie.Gdy obudziłam się, nad
moją głową na cienkiej pajęczej nici wisiał spory
pajęczak. Natychmiast zeskczyłam z łóżka. Chwyciłam
trampki i pająk poległ na kauczukowym łożu śmierci.Dzień
zapowiadał się ... interesująco. -MAKOTO! - wrzasnęłam w
stronę drzwi zeskrobując pajęczaka z podeszwy. Rzuciłam
buty z powrotem na podłogę. - Makoto! Kretynie! -
wybiegłam na korytarz. Z pokoju obok wyczłapał zaspany
siedemnastoletni potargany brunet z niebieskimi oczami. -
Ile razy mam ci powtarzać , żebyś pilnował tych swoich
robali! - ze złością rzuciłam mu resztki pająka pod nogi.
-Co? Pająki to ne robaki... A ten nie jest mój... Zwykły
podwórkowiec... Która godzina? -Yyych... Ten ROBAL... -Jak
już to pajęczak. - ziewnął Makoto. -...Ten PAJĘCZAK wisiał
mi nad głową!! - prawie krzyknęłam. -Naprawdę? Mały,
świętej pamięci spryciarz. - mruknął chłopak uśmiechając
się krzywo. -Przestań!! - zamknęłam się w pokoju.
Chwyciłam z szafy przypadkowy zestaw ubrań i ruszyłam do
łazienki. Już miałam chwycić za klamkę gdy przy tych
samych drzwiach zjawił się mój brat. Zaczęliśmy się
siłować. Makoto jest ode mnie 2 lata starszy i jak zwykle
musiał wygrać. -Teraz moja kolej! - krzyknął zza drzwi
odkręcając kurek od prysznica. -Twoja kolej jest już od
dwóch miesięcy! Daj mi się w końcu umyć pierwszej! Zawsze
zostawiasz po sobie mokrą łazienkę! -Taa... Może po tobie
jest lepiej? -Tak! - warknęłam i usiadłam pod ścianą obok
drzwi. Makoto wyszedł z łazienki po półgodzinie.
Podstawiłam mu nogę na samym wyjściu i potknął się. Na to
liczyłam. Szybko wslizgnęłam się do wolnej łazienki. Po
kąpieli i śniadaniu musiałam wybrać się do szkoły. Na
czarną koszulkę zarzuciłam białą bluzkę, nie zapinałam
jej. Do tego miałam na sobie zielone rybaczki i trampki.
Był poniedziałek. Do szkoły nie dojeżdżam autobusem. Gdy
jest w miarę przyjemna pogoda idę pieszo. Dzisiaj do
szkoły podwiózł nas ojciec. Zajechaliśmy pod bramę
srebrnym BMW. Wysiadłam przed Makoto. -A ty co? Rozchmurz
się! Spędzisz tu jeszcze dobre dwa lata.- rzucił
niebieskooki.- To był tylko najzwyklejszy pająk... -Taa...
Jasne... Rozchmurzę się jak nie będę cię widziała na
przerwach.-skwitowałam i skręciłam do wołającej mnie
paczki.-Cześć. Jak leci? -powiedziałam z udawaną
beztroską. -Dobrze. Słyszałaś o sprawdzianie z
fizyki?-spytała lekko blondynka z brąz oczami, Midori.
-Nie... Przecież dopiero przyjechałam. -No ba... A co u ciebie?- spytał Ryoko, brat bliźniak Midori. Również
blondyn, ale z zielonymi oczyma. -Rano zgładziłam
pajęczaka z kolekcji mojego brata. Świetny początek dnia.
-Fuuj....-jęknęła rudowłosa, według mnie ładna dziewczyna,
Norie.- Ty się nie boisz takich rzeczy?! Ja bym pewnie
zemdlała.-oznajmiła zniesmaczona. -Makoto to jeden wielki
robal.Przyzwycziłam się.- rzuciłam żartobliwie. Wszyscy
się uśmiechnęli. -Heeej...! Wiecie, co Wam powiem? Do
naszej klasy wchodzi nowy chłopak! Podobno... ale nie
jestem pewna. Cała szkoła o tym dudni.-wysapała
zielonooka, czarnowłosa piętnastolatka, Kita. Przybiegła
do nas ze szkoły. -Też o tym słyszałam. Ponoć jest
bogaty... i przystojny.-westchnęła Norie. -Plotki
plotkami, a my musimy lecieć na japoński. Idziecie?-
spytałam lekko poirytowana. Każdy z osobna coś mruknął.
-Hej. A nie mamy przypadkiem godziny wolnej? Imamura
sensei się nie zjawiła.-podrzuciła Norie. -To ci nowość. W piątek też jej nie było. Pewnie zachorowała na
grypę.-oznajmił Ryoko. -Faktycznie. To co robimy?
-stanęłam zrezygnowana. Dzisiejszy dzień jednak będzie
nudny, a ten nowy i tak pewnie zjawiłby się dopiero
nazajutrz. -Chodźcie do klasy! Dali nam
zastępstwo!!-sprzed budynku krzyknął do nas wysoki szatyn.
Ma na imię Takashi. -Świetnie.- jęknęła Midori.-Jeśli to
będzie Gushiken to zrobi nam fizę ze sprawdzianem.
-Przestańcie jęczeć.-powiedziałam stanowczo. Miałąm tego
dość i jak najszybciej chciałam się dostać do klasy, ale
najwidoczniej los chciał inaczej. Pod bramę zajechało
czarne Subaru Impreza. Po chwili wysiadł z niego
oczekiwany przez większość uczniów (w szczególności
dziewczyn), chłopak. Miał czarne włosy z czerwonymi
pasemkami i równie czarne, tajemnicze oczy. Na sobie nosił
czarną kurtkę z białym futrem na kołnierzu. Pod kurtką
miał czerwoną koszulkę i ciemnozielone spodnie. Dziewczyny
od razu zbiły się w grupkę i zaczęły komentować nowego
ucznia. Ja osobiście uniosłam tylko brwi gdy przechodził
obok, bo spojrzał właśnie na mnie, a nie na Norie, która
bardziej ode mnie wyróżniała się nie tylko włosami, ale i
urodą. Wzruszyłam ramionami i ruszyłam do szkoły. Szłam z
nim prawie równo. W sumie to nawet jednocześnie weszliśmy
do szkoły. Popełniłam błąd robiąc to , bo gdy chłopak
odszedł dalej ja zostałam osaczona. -Mówił coś? -Jaki
jest? -Przystojniak z niego, co?-dziewczyny nadawały jedna
przez drugą. -Dajcie sobie spokój.! Nie zamieniłam z nim
nawet słowa. -warknęłam zniecierpliwiona. -Aiko... Ty nie
siedzisz czasem sama w ławce odkąd wyjechała
Yumi?-podsunęła Norie. -Nieeee... Nie pozwolę mu tam
usiąść. Takiego wała jak Rosja cała! Nie ma mowy!! Po
pięciu minutach -Przywitajcie nowego ucznia. Sugasa
Adorianu. Wejdź.- Gushiken sensei miał zniesmaczoną
minę.-Usiądź z Aiko.-wskazał jedyne wolne miejsce w klasie
poza nauczycielskim krzesłem. Adorianu ruszył w stronę
wskazanego miejsca. Już miał usiąść. Ja chciałam mu
odsunął krzesło spod siedzenia. Nie przewrócił się, a
wręcz mnie zaskoczył. Chwycił moją rękę zanim odsunęłam
krzesło. -To miejsce jest zajęte.-warknęłam do powietrza.
-Nie widziałem rezerwacji.-usiadł na krześle puszczając
moją rękę. -Aiko! Przestań się wygłupiać. Na mojej lekcji.
-Gomen nasai. Gushiken sensei.- bąknęłam. -Dobrze...
Sprawdzianu nie będzie i wypuszczę Was godzinę wcześniej
ze względu na przełożoną lekcję.-powiedział sensei.
Wyraźnie mu to nie pasowało. Większość klasy uśmiechnęła
się zgodnie. Do końca lekcji siedziałam naburmuszona.
Dzień był naprawdę zepsuty. Po lekcji cały czas siedziałam
w ławce. Kolejną godzinę znów mieliśmy w tej samej klasie,
matmę. Po krótkiej chwili, gdy Gushiken opuścił salę
okrążyło mnie towarzystwo, co stało się dla mnie
wybawieniem. -Było coś z matmy? -Nie...-rzuciła Norie
zerkając na Adorianu. Midori od razu skoczyła w stronę
nowego. -Cześć. Jestem Midori.-nachyliła się ku niemu i
wyciągnęła rękę. -Cześć.- nowy uścisnął jej dłoń. -Chcesz
siedzieć z nami na przerwach?-walnęła Norie. Uniosłam
wysoko brwi. Wstałam i wyszłam z klasy oburzona. ... -A ją
co ugryzło?-spytał Adorianu. -Ma zły dzień. Przejdzie
jej.-rzucił Ryoko.- Jestem Ryoko. Po dwóch minutach.
Zadzwonił dzwonek i weszłam do klasy. Musiałam znowu
siedzieć z Adorianu. Westchnęłam patrząc jak paczka się z
nim dogaduje. Nauczyciel jeszcze się nie zjawił. -Co ci
jest? -Nic co powinno cię obchodzić.-warknęłam nie patrząc
na niego. -W piątek masz urodziny... Hę? Trznastego...
-Skąd wiesz?!- spojrzałam na niego nie ukrywając
zdziwienia. -Mam swoje źródła.-powiedział beznamiętnie. Do
końca dzisiejszego pobytu w szkole nie miałam żadnego
humoru. Siedziałam z brzegu. Tak samo było we wtorek i
środę.
02.01.2009 o godz. 14:46
Moje dotychczasowe życie, choć kolorowe i często usłane
różami wcale nie przypadało mi do gustu. To prawda. Może i
miałam przjaciół, ale oni wydawali mi się... fałszywi. Nie
wiem... Może dlatego, że sama byłam nieufna, czy dlatego,
że miałam pieniądze na wyciągnięcie ręki. Zapytacie
pewnie: Co to za nudna dziewczyna! Czy ona nie korzysta z
takiego życia? Czy kiedykolwiek się uśmiechała? Odpowiem
Wam, że tak. Owszem, były takie chwile w moim
piętnastoletnim życiu, które znikały równie szybko jak się
pojawiały. Ujmując sprawę kilkoma słowami: czułam się obco
w tym przesłodzonym jak dla mnie życiu. Wszystko miało się
dopiero zmienić gdy zauważyłam, że wokół mnie zaczynają
dziać się dziwne, czasem niewyjaśnione rzeczy. Pozwólcie,
że wprowadzę Was do "mojego" świata widzianego "moimi"
oczyma. Nazywam się Aiko.
02.01.2009 o godz. 14:41

hejka ludzie!! Zapraszam na mojego lirycznego bloga!!
www.aiko-yami.blog.onet.pl
Fajnie by było gdyby znaleźli się jacyś zwolennicy(może nie aż tak strasznych), ale lekko mrocznych klimatów. Serdecznie zapraszam.
02.01.2009 o godz. 14:33